Ona – mały szajbus. On – ostoja spokoju. Przynajmniej takie sprawiają wrażenie. Ujęli mnie bardzo, najbardziej chyba tym, co po ich ślubie napisał do mnie Piotr. „Co do zespołu to fakt, band był super, ale i tak moim zdaniem największą rewelacją tego wieczoru była … moja żona!„. I to by było wszystko na ten temat.