Są wszędzie. W pasach zieleni biegnących środkiem między dwiema ulicami, w parkach, przy zabytkach, w dzielnicach arabskich i w pobliżu Champs-Élysées. Ta wycieczka była w całości dla Stacha i tylko trochę dla nas, bo równo 6 lat temu byliśmy dokładnie w tych samych miejscach, chodziliśmy tymi samymi ulicami, zwiedzaliśmy to samo i nawet spaliśmy w tym samym hostelu. Ale Paryż w ogóle się nie zmienił, i dobrze. Dalej jest wspaniały, dla nas – zupełnie przyjazny i otwarty, miejscami monumentalny, zaraz obok – kameralny i przytulny.

Na najbliższy plac zabaw mieliśmy 10 minut piechotą, rozciągał się wzdłuż Boulevard Jules Ferry, w pasie zieleni nad zabudowanym w tym miejscu kanałem Saint-Martin.


Kolejny plac zabaw – „Statek” w Parc Belleville, z którego można oglądać piękny widok na zachodnią część miasta. Wspaniale zaprojektowany, z ogromną zjeżdżalnią, tunelami, rurami przez które można do siebie mówić, linami i ścianą do wspinaczki. Polacy, patrzcie i uczcie się.

 


 

Mały placyk na tyłach katedry Notre Dame – w sam raz na chwilę odpoczynku przed dalszymi spacerami po Paryżu. 


Świetne miejsce na Montmartre, przy samej stacji metra. Wycieczki z dzieckiem charakteryzują się jednak innym tempem zwiedzania, więc dobrze mieć na mapie kilka miejsc, gdzie mały człowiek może odsapnąć i trochę pofikać.


Last but not least, ukochany, wspaniały i najlepszy Parc de la Vilette. Nie ma lepszego miejsca na chill out w mieście. Żadnym mieście.