Po bardzo kolorowej sesji narzeczeńskiej we Wrocławiu i ślubie ponad 300 km dalej, zdecydowaliśmy wspólnie, że plener zrobimy na spokojnie. Bez zbędnych rekwizytów, w ascetycznej w porównaniu do pierwszych zdjęć scenerii, a kolory ograniczymy do minimum. Bardzo ciekawym pomysłem, z którym zetknęłam się po raz pierwszy było zaproszenie do wspólnych zdjęć świadków. Mimo, że Ania z Michałem pozowali od pierwszego strzału migawki zupełnie naturalnie, to obecność siostry i przyjaciela bardzo pomogła. Bierzcie przykład 🙂

Jeśli chodzi o wybór miejsca – bardzo lubię budynek Green Day, podobał mi się jeszcze zanim został oddany do użytku i od razu wiedziałam, że budują tam gotowe tło fotograficzne. Od pierwszego wejrzenia zakochałam się w kolorze i fakturze materiałów, użytych w strefie wejściowej. Niejedne zdjęcia już tam powstały i jeszcze niejedne na pewno tam zrobię. Pozostałe zdjęcia powstały w okolicach nielubianego przez studentów budynku C13 oraz ciągle jeszcze nieoddanej do użytku Biblioteki Uniwersytetu Wrocławskiego.