Dzikie maliny, brudne buzie, słońce i piękne Góry Sowie.

Dziecięcy cudowny chaos. Małe dramaty i kupa śmiechu.

Przed sesjami pytacie jak przygotować się do sesji rodzinnej. Pierwsza myśl jaka mi przychodzi do głowy to – nie przygotowywać się 🙂

Niech będzie Wam wygodnie. Oczywiście, granie kolorami ubrań jest zawsze mile widziane, ale oprócz tego na sesji rodzinnej nie chodzi o to, żeby się zaprezentować od najlepszej strony. Wy macie być sobą, a aparat i tak widzi wszystko, i te piękne emocje i chaos pomiędzy kadrami. Swoją drogą – to właśnie ten chaos pokazuje jakąś prawdę o Was i za to tak lubię sesje rodzinne. Tam nie ma mowy o planie 🙂 No, może ramowym 😉