To był bardzo ciepły luty kiedy dwa lata temu fotografowałam Lidkę w pierwszej ciąży, a Szczepek był wtedy jeszcze niczym intel – inside. Szczepek teraz już jest outside i autofocus za nim nie nadąża, a Lidka i Lech w trakcie naszej majowej sesji byli chwilę przed porodem drugiego dziecka. Bardzo lubię jak do mnie wszyscy wracacie. Po sesjach narzeczeńskich – z prośba o reportaż ślubny. Po ślubach – na sesje ciążowe i rodzinne. To najlepszy komplement kiedy wiem, że po raz kolejny macie ochotę poddać się tym strasznym torturom przed obiektywem, ale jednak przed moim obiektywem 🙂

Zobacz podobne wpisy: